Kołobrzeg kojarzysz z plażą, molo i parasolem wbitym w piasek. Ale to miasto ma drugie oblicze — spokojniejsze, głębsze i zaskakująco wielowarstwowe. Są tu ulice, których nie ma w folderach biur podróży, baszty pamiętające średniowiecze, podwórka z historią zapisaną w cegle i fortece, które turyści mijają w drodze na lody. Ten przewodnik jest dla tych, którzy byli w Kołobrzegu już kilka razy — i mają przeczucie, że gdzieś obok musi być coś więcej. Mają rację.
Spis Treści
- Ulica Dubois — tam, gdzie zaczyna się historia
- Bulwary nad Parsętą — rzeka, która właśnie odzyskuje miasto
- Ukryte detale, które warto znać
- Kule armatnie wmurowane w katedrę
- Epitafium rycerza i chrzcielnica sprzed siedmiuset lat
- Baszta Lontowa — i zagmatwana historia jej nazwy
- Wieża ciśnień z 1885 roku — wodociąg, który ratował życie
- Tablica na latarni morskiej — tekst, którego już nie ma
- Reduta Morast — fort schowany w porcie jachtowym
- Podsumowanie: jak zaplanować trasę odkrywcy
1. Ulica Dubois — tam, gdzie zaczyna się historia
Ulica Stanisława Dubois to jedna z najciekawszych ulic w Kołobrzegu, choć na pierwszy rzut oka może wyglądać jak zwykły deptak z kawiarniami. Jej sekret kryje się w kształcie — łukowaty przebieg ulicy zdradza dawny bieg średniowiecznych murów obronnych. Spacerując nią, dosłownie stąpasz po śladzie fortyfikacji, które otaczały miasto. Mury rozebrano w XIX wieku, kiedy Kołobrzeg przestawał być twierdzą i stawał się uzdrowiskiem — ale ich ślad zapisał się trwale w układzie ulic.
Warto tu wspomnieć o jednym popularnym micie, który zasługuje na obalenie. Ulicę Dubois nazywa się niekiedy „Złotą Uliczką” Kołobrzegu, nawiązując do praskiej atrakcji. Jednak, jak wskazują lokalni historycy — m.in. Robert Dziemba na łamach miastokolobrzeg.pl — takiego miejsca w Kołobrzegu nie ma i nie nawiązuje to do żadnej tradycji historycznej. Nazwa funkcjonuje wyłącznie w internecie, skopiowana z portalu na portal. Dubois jest atrakcją — ale zasługuje na swoją własną, prawdziwą historię, nie na pożyczoną nazwę.
Z pięknego, przedwojennego uzdrowiskowego centrum najlepiej zachowało się kilka kamieniczek właśnie przy ul. Dubois. Ulica, o ciekawym łukowym kształcie, została najszybciej odbudowana po wojnie i do dziś bywa nazywana przez kołobrzeżan „Starą Starówką”. To odróżnia ją od tak zwanej Nowej Starówki — czyli postmodernistycznej zabudowy wokół ratusza i katedry, którą zrealizowano dopiero w drugiej połowie lat 80. i w latach 90. XX wieku. Na końcu ulicy Dubois czeka coś, czego nie należy przegapić: Baszta Lontowa — o której piszemy osobno niżej.
2. Bulwary nad Parsętą — rzeka, która właśnie odzyskuje miasto
Parsęta to rzeka, której Kołobrzeg trochę się wstydził. Przez lata jej brzegi w centrum były zaniedbane, niedostępne i niemal zupełnie pominięte przez turystyczny obieg miasta. To paradoks — rzeka, która przez wieki decydowała o strategicznym i gospodarczym znaczeniu Kołobrzegu, przy której stały solarne warzelnie soli, przez którą ciągnął się port i twierdza, leżała de facto poza mapą codziennego życia. To właśnie się zmienia — i to dosłownie teraz, kiedy czytasz ten artykuł.
Od sierpnia 2025 roku trwa przebudowa bulwarów nad Parsętą. Prace ruszyły na odcinku od ulicy Szpitalnej przy skrzyżowaniu z ulicą Łopuskiego — zdemontowano część balustrady z muru oporowego, teren wykonawca wygrodzil i objął nadzorem archeologicznym oraz geologicznym. To pierwszy z trzech planowanych etapów, obejmujący oba brzegi rzeki między mostami przy ul. Kamiennej i Łopuskiego — dwa odcinki po około 350 metrów każdy.
Przebudową zajmuje się firma Hydrobud, wybrana spośród sześciu ofert w przetargu za kwotę 18,4 mln zł. W ramach inwestycji powstaną tarasy spacerowe zawieszone nad wodą, zejścia do rzeki pozbawione barierek, strefy wypoczynku z ławkami i leżakami, a także przystań dla kajaków. Całkowita wartość inwestycji wynosi prawie 24 mln zł, z czego ponad 16 mln zł pochodzi z unijnego dofinansowania przyznanego przez Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego. Realizację pierwszego etapu zaplanowano do listopada 2026 roku — jeśli prace pójdą zgodnie z harmonogramem, wiosną 2027 roku kołobrzeżanie i turyści będą mogli spacerować po zupełnie nowych nadbrzeżach.
Za koncepcję zagospodarowania terenu odpowiada studio Architekci Błaszczyk i Samborski, a projekt wykonawczy przygotowała pracownia LAAR.studio. Inwestycja zakłada m.in. tarasy schodzące ku wodzie, nadwieszenia nad rzeką, tarasy widokowe i przystań kajakową — całość przystosowana do potrzeb pieszych, rowerzystów, osób z niepełnosprawnościami i entuzjastów sportów wodnych. W planach jest też przebudowa kolejnych odcinków, docelowo aż do bulwaru Zacisze.
Dlaczego warto tu zajrzeć już teraz, skoro remont trwa? Bo odcinki poza placem budowy — w tym bulwar Zacisze i okolice mariny — wciąż są dostępne i pozwalają poczuć potencjał tego miejsca. Warto zobaczyć, jak rzeka wygląda przed metamorfozą, żeby docenić ją po. A dla tych, którzy wrócą do Kołobrzegu za rok czy dwa — bulwary nad Parsętą mogą okazać się jedną z największych niespodzianek, jakie miasto ma w zanadrzu.
3. Ukryte detale, które warto znać
Kołobrzeg skrywa w swoich murach — dosłownie i w przenośni — dziesiątki detali, na które większość turystów nie zwraca uwagi. Oto te, które warto znać przed następnym spacerem.
Kule armatnie wmurowane w katedrę
Bazylika konkatedralna Wniebowzięcia NMP to budowla gotycka z przełomu XIV i XV wieku — najcenniejsza monumentalna budowla miasta. Blok wieżowy łącznie z hełmem środkowym osiągnął wysokość 74 metrów, co sprawiało, że za dnia tak wysoka budowla mogła pełnić funkcję latarni morskiej dla statków wpływających do portu. Ale jest tu jeden detal, którego nie wymienia większość folderów: na pamiątkę wielkich wojen — trzydziestoletniej, siedmioletniej i z roku 1807 — w części wieżowej wmurowano kule armatnie z tych okresów. Warto zatrzymać się przy wieży i naprawdę przyjrzeć się jej murowi. Historia zapisana jest tu dosłownie w kamieniu.
Epitafium rycerza i chrzcielnica sprzed siedmiuset lat
Wewnątrz katedry czeka kilka obiektów absolutnie wyjątkowych w skali całej Polski, których większość odwiedzających mija, nie zdając sobie sprawy z ich rangi. W Bazylice Konkatedralnej w Kołobrzegu znajduje się chrzcielnica z 1355 roku — najstarsza chrzcielnica w Polsce. To obiekt starszy niż Wawel w swojej obecnej formie.
Równie niezwykłe jest gotyckie epitafium rycerza Siverta Grantzina. Wykonany w 1492 roku temperą na deskach obraz przedstawia rycerza klęczącego w pełnej zbroi na cmentarzu, otoczonego przez kościotrupy wychodzące z grobów i trzymające przedmioty codziennego użytku — topór, nożyce czy wiosło. Nawiązuje to do dawnych wierzeń, że zmarli otaczają opieką żywych. Jest to jedno z najcenniejszych dzieł malarstwa gotyckiego na Pomorzu, a mimo to można je oglądać bez kolejki i bez tłumu. W katedrze zachowały się również zabytkowe stalle ufundowane przez członków rady miejskiej — uznawane za najstarsze stalle w Polsce.
Baszta Lontowa — i zagmatwana historia jej nazwy
Przy ulicy Dubois 20 stoi budowla, która jest jedynym zachowanym w całości elementem średniowiecznych murów obronnych Kołobrzegu. Baszta Lontowa przetrwała okres nowożytny — zarówno na etapie likwidacji murów miejskich, jak i oblężeń twierdzy w kolejnych wiekach. Ma cztery kondygnacje, gotycką cegłę i — od strony parku — widoczne otwory strzelnicze. To namacalny kontakt z XIV-wiecznym Kołobrzegiem.
Jest jednak pewien historyczny węzeł, który warto znać. Przez dziesięciolecia baszta funkcjonowała pod mylną nazwą „Baszta Prochowa”. Po 1945 roku kołobrzeska Baszta Lontowa otrzymała tę nazwę wskutek błędnego opracowania na bazie publikacji niemieckich — co wyjaśnił historyk Robert Dziemba. Dopiero niedawno przywrócono na fasadzie prawidłową nazwę. Prawdziwa Baszta Prochowa — zupełnie inny obiekt — stała w pobliżu ul. Katedralnej i Rzecznej i nie dotrwała do naszych czasów: 3 maja 1657 roku, kiedy w obiekcie znajdowały się 82 cetnary prochu, uderzył w nią piorun. Eksplozja była tak potężna, że uszkodziła m.in. wieżę kolegiaty. Dwie baszty, dwa losy — przez dziesięciolecia mylone. Tablica na fasadzie nareszcie to porządkuje.
Wieża ciśnień z 1885 roku — wodociąg, który ratował życie
Przy ulicy Budowlanej 6 stoi budowla, którą większość turystów mija bez zatrzymania, nie wiedząc, co to jest. Neogotycka wieża ciśnień z czerwonej cegły, oddana do użytku 1 lipca 1885 roku, ma 26 metrów wysokości i 15,5 metra średnicy. Nowa pompa miała wydajność niemal 200 metrów sześciennych na godzinę — woda płynęła z Parsęty do zbiornika na szczycie, skąd trafiała do budynków mieszkalnych w całym mieście.
Ale to nie koniec historii. Podczas oblężenia Kołobrzegu w marcu 1945 roku, gdy przestała działać miejska sieć wodociągowa, właśnie ten zbiornik stanowił dla oblężonych główne zaopatrzenie w wodę pitną. Budowla, która na co dzień wydaje się tylko przemysłową ciekawostką, w najtrudniejszych tygodniach mogła dosłownie ratować życie. Wieżę wykonano z czerwonej cegły ceramicznej na podmurówce kamiennej, a jej najwyższa kondygnacja spoczywa na wysuniętych przed lice arkadach, nawiązujących do średniowiecznych krenelaży. Dziś mieści się tu lokal gastronomiczny z lokalnym browarem — jeśli więc wpadniesz tu na piwo, wiesz już, w jakim miejscu siedzisz.
Tablica na latarni morskiej — tekst, którego już nie ma
Kołobrzeska latarnia morska jest jedną z ikon miasta — ale mało kto wie, co tak naprawdę kryje się w jej murach i w jaki sposób powstała. W marcu 1945 roku obiekt został wysadzony przez żołnierzy niemieckich, gdyż stanowił punkt orientacyjny dla polskiej artylerii. Niedługo po zdobyciu miasta przystąpiono do budowy nowej latarni, używając cegły z rozbiórki zniszczonych budynków — a latarnię wzniesiono nie obok, lecz bezpośrednio na Forcie Ujście.
Fort Ujście powstał w latach 1770–1774 w miejscu szańca ziemnego z 1709 roku — dla ochrony przed ostrzałem artyleryjskim portu kołobrzeskiego od strony morza. Nową latarnię wznieśli na nim żołnierze radzieccy i niemieccy jeńcy wojenni, nadając jej natychmiast charakter ideologiczny. Na szczycie wieży umieszczono dużą, podświetlaną na czerwono gwiazdę radziecką, a od strony południowej wyeksponowano daty 1941–1945 jako symbol tak zwanej wielkiej wojny ojczyźnianej.
Na murach fortu pojawiły się też tablice — jedna po polsku, druga po rosyjsku — z tekstem: „Wieczną pamięć bohaterom poległym w walce z faszystowską Germanią za wolność i niepodległość Radzieckiego Związku i demokratycznej Polski”. Dziś w tym samym miejscu można przeczytać zupełnie inny napis: „Bohaterom poległym w walce z najeźdźcą hitlerowskim o wolność i niepodległość”. Tekst rosyjski usunięto całkowicie, a w jego miejscu umieszczono herb Kołobrzegu. Stojąc przy murze fortu, warto przez chwilę zastanowić się, ile warstw historii jest zapisanych w tej jednej cegle i tej jednej tablicy.
Reduta Morast — fort schowany w porcie jachtowym
Niedalej, w porcie jachtowym, ukrywa się obiekt, który większość turystów mija w drodze do łódek i kajaków. Reduta Morast to najlepiej zachowana fortyfikacja Twierdzy Kołobrzeg — wzniesiona w widłach rzeki Parsęty i Kanału Drzewnego w latach 1770–1774, w tym samym czasie co Fort Ujście. Jej budowa była bezpośrednią odpowiedzią na doświadczenia wojny siedmioletniej, kiedy to podczas trzech rosyjskich oblężeń Kołobrzegu (1758, 1760 i 1761) najsłabszym punktem obrony okazywał się właśnie port.
Redutę zaprojektował francuski inżynier Madeleine Tourous hrabia d’Heinze — najpierw opracował szkic nowych fortyfikacji, a po tym, gdy pomysł spodobał się królowi Fryderykowi II, przystąpił do szczegółowego projektu. Fortyfikację wzniesiono na palach wbitych w bagnisty teren, stąd jej nazwa — Morast pochodzi od niemieckiego słowa oznaczającego bagno lub moczar. Kiedyś była wyspą, otoczoną fosą i połączoną z lądem wyłącznie mostem zwodzonym. Dziś — choć fosę zasypano — nad wejściem wciąż widać żelazne bloczki, po których przesuwały się łańcuchy mostu.
Historia miejsca jest gęsta. W marcu 1945 roku Reduta była najdłużej bronionym miejscem na Wyspie Solnej — przez trzy dni blokowała posuwanie się polskich oddziałów. Warto też wiedzieć, że ujęcia z wnętrza reduty można zobaczyć w propagandowym filmie Veita Harlana „Kolberg”, którego premiera odbyła się w styczniu 1945 roku — zaledwie dwa miesiące przed faktyczną bitwą o miasto. Po wojnie fort przejął jachtklub Joseph Conrad, przez pewien czas swoją siedzibę miał tu kontrowersyjny generał Ryszard Kukliński, który jako młody człowiek żeglował właśnie w Kołobrzegu. Dziś w murach fortu działa sezonowa tawerna, a latem odbywają się tu pokazy historyczne i saluty armatnie.
4. Podsumowanie: Jak zaplanować trasę odkrywcy
Wszystkie opisane miejsca można połączyć w jeden kilkugodzinny spacer. Najlepiej zacząć od katedry — wejść do środka i poświęcić chwilę chrzcielnicę i epitafium Grantzina, które są absolutnie niepowtarzalne w skali kraju. Potem przejść ulicą Dubois, zatrzymać się przy Baszcie Lontowej i zastanowić nad tym, co z niej widać: łuk ulicy jako ślad po murach obronnych, gotycką cegłę jako ślad po XIV wieku. Stąd warto dotrzeć do wieży ciśnień przy ul. Budowlanej i choćby obejść ją dookoła.
Po drodze można zajrzeć nad Parsętę — zobaczyć, jak wygląda rewitalizacja od środka, a na odcinkach poza placem budowy poczuć potencjał miejsca, które za rok lub dwa będzie wyglądało zupełnie inaczej. Końcowym punktem może być rejon portu — latarnia morska z Fortem Ujście oraz ukryta w porcie jachtowym Reduta Morast, gdzie latem można zakończyć trasę przy dźwięku armatniej salwy i talerzu wędzonych ryb.
Warto zabrać ze sobą otwarte oczy i gotowość do zatrzymania się tam, gdzie większość turystów przyspiesza kroku. Kołobrzeg nagradza właśnie takich ludzi — tych, którzy patrzą w górę, pod nogi i za siebie, zamiast tylko przed siebie w kierunku morza.
źródła:
bazylika.kolobrzeg.pl
twierdzakolobrzeg.pl
latarnia.kolobrzeg.pl
zabytki.kolobrzeg.eu
miastokolobrzeg.pl
gazetamuzealna.kolobrzeg.pl
nawycieczke.pl
przewodnikpokolobrzegu.pl
wzp.pl
informacje.kolobrzeg.pl
e-kg.pl


Dodaj komentarz